wtorek, 10 lipca 2018

Seboradin - kuracja przeciw wypadaniu włosów


Hejka :)

          Dziś mała recenzja na temat kuracji przeciw wypadaniu włosów od SEBORADIN. Cała kuracja składa się z szamponu, balsamu oraz lotionu do włosów a także ampułek które wciera się w skórę głowy.
Całą kurację miałam okazję używać już jakiś czas temu i postanowiłam opisać Wam swoje wrażenia. Bardzo długi czas męczyłam się z wypadaniem włosów, po umyciu cała wanna była we włosach. Mimo wszystkich badań było ze mną wszystko w porządku, problem leżał gdzie indziej. Z pomocą przyszła mi właśnie kuracja przeciw wypadaniu włosów. Jedyne co musiałam to pamiętać o codziennym stosowaniu, aby kuracja miała działanie w stu procentach.
Zapach a także konsystencja bardzo przyjemne dla nosa. A to także ważne kiedy wybieram kosmetyki do pielęgnacji włosów.
Kurację skończyłam jakiś tydzień temu, po ponad miesiącu stosowania zauważyłam pierwsze efekty. Włosy przestały wypadać garściami, wypadają ale już nie tak jak wcześniej. Kondycja włosów także się poprawiła. Postaram się Wam opisać każdy produkt osobno aby chociaż trochę nakreślić z jakimi produktami mamy do czynienia.








          Szampon przeciw wypadaniu włosów Seboradin dobrany do skóry głowy, ma za zadanie działać naprawczo oraz regenerująco na włosy oraz skórę głowy, owszem ma takie działanie, bo nie dość, że włosy u nasady nie przetłuszczają się to są także mocniejsze a nawet pojawiają się tak zwane "baby hair". Wyciąg z zeń-szenia działa odżywczo na cebulki włosa, kompleksy witamin nawilżają nasze włosy dzięki czemu są one mocniejsze, grubsze i bardziej odporne na czynniki zewnętrzne.
Balsam przeciwko wypadaniu włosów Seboradin dobrany do łodygi włosa, doskonale radzi sobie z poplątanymi włosami, ułatwiając rozczesywanie. Czesząc włosy zawsze je wyrywałam, mimo że używam bardzo dobrej szczotki to niestety problem był cały czas. Teraz czesząc włosy jest ich zdecydowanie mniej na szczotce więcej na glowie :)






SZAMPON





          Balsam zapobiega także wczesnemu łysieniu, więc mamy ochronę na zapas. Zawiera bluszcz, który działa ochronnie na włosy, a arnika i rukiew wodna działa stymulująco na porost włosów. Zawiera także olej arganowy, dzięki czemu włosy są miękkie i gładkie oraz pięknie się błyszczą.


BALSAM


          Maska przeciw wypadaniu włosów Seboradin dobrana do łodygi włosa, zawiera bardzo dużo kompleksów witamin dzięki czemu wspomaga jeszcze bardziej całą naszą kurację. Nanoszę ją na około 10 minut na umyte włosy, spłukuje chłodną woda aby zamknąć łuskę włosa. Co do stosowania to staram się jej używać 2-3 razy w tygodniu. Kiedy zaczynałam kurację wiedziałam, że muszę być wytrwała inaczej nie będzie efektów.





MASKA






          Lotion przeciw wypadaniu włosów Seboradin dobrany tak samo jak szampon do skóry głowy, zawiera lucernę która dzięki swojemu działaniu zapobiega nadmiernemu wypadaniu włosów. Chmiel który lotion ma w swoim składzie wzmacnia włosy, dzięki czemu w połączeniu z szamponem i balsamem stają się mocniejsze.
Lotion powinno stosować się zamiennie z ampułkami o których zaraz Wam napiszę, dla większych efektów co najmniej 3 miesiące przy bardzo nasilonym wypadaniu włosów, ale ja już po miesiącu stosowania zauważyłam efekty które mnie zadowoliły. Liotonu nie spłukujemy, można używać codziennie.





LOTION






          Ampułki
przeciw wypadaniu włosów Seboradin 14 ampułek po 5,5 ml które pomagają w stymulacji cebulki włosa poprzez wcieranie płynu w skórę głowy. Ekstrakt z papryki oraz drzewa cytrusowego poprawiają mikrokrążenie w skórze głowy, dzięki czemu pobudzają cebulki. Zawierają także ekstrakt z zeń-szenia oraz witaminy z grupy B które mają za zadanie hamować proces przerzedzania oraz wypadania włosów. Wcieranie w skórę głowy oraz masaż poprawia kondycję włosów, produktu nie spłukujemy.






AMPUŁKI






          Cała kuracja ma sens tylko wtedy gdy używacie wszystkich produktów razem inaczej nie ma sensu zaczynać kuracji. Trzeba poświęcić te pół godziny aby wszystko użyć, dokładnie bez pośpiechu. Ja męczyłam się bardzo z widocznymi zakolami przy skroniach, a w tym miejscu pojawiły się włosy. W środku głowy miałam także jakieś łyse placki a już ich nie ma, więc kuracja przyniosła zadowalająca efekty.


          Kupiłam już kolejny zestaw i dalej będę stosować, aby uzyskać jeszcze lepsze efekty.
Myślę, że kurację fajnie zastosować po zimie aby nasze włosy na wiosnę tak samo obudziły się do życia jak wszystko dookoła. Czytając opinie przed wyborem wyczytałam, że u niektórych osób pierwsze efekty pojawiły się już po dwóch tygodniach. Ja byłam zdziwiona kiedy zauważyłam mnóstwo "baby hair". Kosmetyki mają dobre składy, przyjemny zapach ziołowy i są wydajne.

A Wy już miałyście okazję stosować któraś z kuracji Seboradin?

Miłego dnia dla Was :)

sobota, 7 lipca 2018

Second Hand, czyli jak, za ile i na co zwrócić uwagę przy zakupach.


Dzień dobry :)

          Kolejny post będzie nieco inny niż pozostałe, a mianowicie pokaże Wam jakie perełki można znaleźć w Second Hand. Ostatnio na moim INSTAGRAMIE pojawił się live na ten temat i wiele z Was było ciekawych i zachwyconych ta relacją. Dlatego postanowiłam Wam nieco przybliżyć jak wygląda to z mojej strony.
Uwielbiam chodzić Second Handów, wybieram szczególnie te w których można trafić coś fajnego za małą cenę. Zazwyczaj jest tak w sobotę, kiedy cały asortyment jaki ma sklep jest o połowę tańszy. I tak ostatnio za 30 zł kupiłam kilka fajnych ciuszków.
Wiele z Was pytało jak szukać i na co zwracać uwagę. Postanowiłam stworzyć dla Was listę w której napiszę jak stać się dobrą "poszukiwaczką" :)







Spodnie Zara - 5 zł
Koszulka H&M - 2 zł
Torebka kupiona na wyprzedaży - 10 zł
Espadryle z CC - 40 zł





Moja lista jak znaleźć w SH same perełki

-po pierwsze musisz wiedzieć co Ci się podoba
-po drugie nie kupuj na siłę
-dokladnie oglądaj ubrania (czy nie mają dziur, plam i czy nie są mocno zmechacone)
-patrz na cenę ( niektóre SH mają ubrania na wagę)
-o połowę taniej (to doskonała okazja by coś fajnego znaleźć)
-cena za kilogram 50 zł (to bardzo dużo, w rzeczywistości ubrania są naprawdę ciężkie i za kilka rzeczy moze wyjść Wam pokaźna sumka)
-postaraj się iść z samego rana bądź przed otwarciem sklepu (z reguły jest dużo osób, ale większe prawdopodobieństwo, że znajdziesz coś dla siebie)
-jesli coś Ci się podoba, ale nie masz pewności, że będzie dla Ciebie odpowiednie włóż do koszyka, później będzie czas na przymierzanie
-jesli ubrania mają małą cenę, a masz pewność, że będą dla Ciebie dobre nie stój w kolejce (potrafi być długa :))
-po powrocie wypierz ubrania








Bluzeczka - 2 zł
Białe spodnie Mango - 5 zł
Kapelusz (prezent)
Buty Pepco - 15 zł
Torebeczka - 10 zł





          Myślę, że podałam najważniejsze zasady robienia zakupów w Second Handzie. Ja uwielbiam tam chodzić, ponieważ można znaleźć tam wiele ciekawych ubrań, takich jakich nikt inny nie ma :) za małą cenę można ubrać się modnie i fajnie.
Zawsze uda mi się znaleźć coś ciekawego, późnej jak wracam do domu przymierzam wszystko i układam sobie kilka stylizacji, więc dziś pokażę Wam kilka propozycji pod każdym zdjęciem napiszę ile dałam za konkretną rzecz.
Mam nadzieję, że ten wpis się Wam spodoba :)








Spodnie Mango - 5 zł
Koszulka - 1 zł
Kurteczka H&M - 10 zł
Buty H&M - 10 zł





           Dziś pokazałam Wam kilka propozycji outfitów, ale to nie koniec... ciąg dalszy nastąpi :)
Obecnie na moim koncie instagramowym trwa konkurs, więc serdecznie Was zapraszam - KLIK :) 



Miłego dnia dla Was :)

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Dermokosmetyki od BasicLab najnowsze odkrycie !

Dzień dobry Kochane Moje !

          Ostatnio strasznie zaniedbałam to miejsce, ale czasem jest tak, że nie potrafimy się zorganizować i wszystko sprzeciwia się na maksa, ale wracam z podwójną siłą i motywacją do działania jaką codziennie dostaję od mojego mężczyzny a także od moich obserwujących tutaj oraz na INSTAGRAMIE :)
Przecież kocham pisać, znajdować dla Was nowości kosmetyczne i rozmawiać na live :)













          Jakiś czas temu opowiadałam właśnie na live o kosmetykach do włosów od BasicLab a mianowicie o szamponie i odżywce do włosów blond, jak same wicie mam sombre i muszę dbać także o rozjaśnione końcówki. W szczególności właśnie o ten odcień włosów, ponieważ są mocno rozjaśniane i to niestety nie działa dobrze na ich kondycje.
Kilka dni temu byłam u fryzjera i fryzjerka była zdziwiona w jakiej super formie są włosy. Wtedy powiedziałam jej czego używam. A, że sama zauważyłam bardzo dużą poprawę byłam zadowolona, że mnie pochwaliła, że dbam o włosy bardziej niż na ostatniej wizycie w lutym.












          Codzienne stosowanie szamponu i odżywki do włosów blond sprawiło, że włosy są odżywione, lśniące i pełne blasku, wiecie na początku nie byłam przekonana, wiadomo jak każdy z Nas kiedy poznaje coś nowego, ale po tygodniu codziennego stosowania - zauważyłam już pierwsze efekty, nie tylko ja, bo Paweł dotykając włosów mówił, że są miękkie i takie inne. Faktycznie włosy zmieniły się o 180 stopni. Nie elektryzują się, są miękkie, gładkie i nie odstają a to ważne.
Zarówno konsystencja jak i zapach obu produktów jest bardzo przyjemna, a dozowanie poprzez pompkę jest bardzo wygodne.












          Zapytacie pewnie, jakiego szamponu używam u nasady ? Także od BasicLab, ale o nim napiszę oddzielny post dla Was. Wracając do tematu szamponu, dla mnie zdecydowanie fajne jest to, że nie pieni się zbyt mocno oraz to, że jest to produkt do codziennego stosowania. Szampon nie zawiera parabenów, jest odpowiedni do wrażliwej skóry głowy taką jak mam ja. Dla mnie cały jego skład jest na wielki plus ! O szamponie i jego składzie macie okazję poczytać więcej na WŁOSY BLOND
Najważniejsze jest to, że oba produkty nie zawierają parabenów.





Skład szamponu



Odżywka do włosów o lekkim zabarwieniu fioletowym także spisuje się na medal, zarówno konsystencja jak i zapach oraz aplikacja są bezproblemowe. Miłe uczucie śliskich i gładkich włosów zaraz po spłukaniu jest nie do opisania, dlatego musicie same wypróbować. Zauważyłam także, że włosy znacznie wolniej mi się przesuszają, a nawet przestały się puszyć, mimo że często używam prostownicy. Kolor żółty bardzo ładnie znika, więc moje odczucia po zastosowaniu obu produktów są zadowalające.

Sok z aloesu jaki zawiera odżywka pozwala uzyskać nam odżywienie, połysk i nabłyszczenie oraz w połączeniu z innymi składnikami ułatwia rozczesywanie a same wiecie jak czasem potrafi to utrudnić życie :) Więcej na temat odżywki znajdziecie na WŁOSY BLOND.





Skład odżywki




Oba produkty są przeznaczone do skóry wrażliwej, dzięki swojej bogatej formule sprawiają, że włosy zachowują naturalny kolor, dodając im blasku, odżywienia oraz pomagają wzmocnić kondycję. Dobrze dobrany zestaw do włosów potrafi zdziałać cuda ! :)

ZALETY: 

1. Szampon:
- błyszczące, odżywione i nawilżone włosy
- piękny ziołowy zapach
- kremowa konsystencja
- bezproblemowa aplikacja za pomocą pompki
- pojemność (300 ml)
- wystarczalność (stosuję od kilku tygodni, codziennie czasem co drugi dzień i jeszcze nie użyłam połowy butelki)
- bez parabenów, do skóry wrażliwej, hipoalergiczne
- do częstego stosowania, niskopieniący

2. Odżywka:
- lepsze rozczesywanie
- kremowa konsystencja
- piękny ziołowy zapach
- pojemność (300 ml)
- włosy lekkie, gładkie i lśniące
- do częstego stosowania
- bez parabenów, barwników
- do skóry wrażliwej



Wszystkie zestawy znajdziecie na TUTAJ bądź w SUPER-PHARM POLAND :)







Życzę Wam miłego dnia i obiecuję, że będę pojawiać się regularnie :)


Koniecznie zajrzyjcie na Instagram tam jestem codziennie z Wami :)




Royal Mat Lipstick - Pierre Rene a moje wrażenia :)


Dobry wieczór Kochane!

          Mało mnie tu ostatnio, ale to za sprawą pewnych zawirowań w moim życiu, jednak powoli wszystko wraca do normy, więc będę tu z Wami częściej. Nieco spóźniony post o pomadkach matowych od Pierre Rene. W końcu udało mi się go dokończyć i mogę się z Wami podzielić moją opinią na ich temat.












          Zatem przechodzimy do sedna, opiszę w tym poście pięć różnych kolorków matowych szminek. Royal Mat Lipstick to ekskluzywna kolekcja starannie dobranych odcieni szminek. Od subtelnych nude, chłodne fiolety aż po soczystą czerwień. Dzięki wysokiej pigmentacji oraz nawilżających olejkach pomadki dają niesamowity efekt matu. Mocny pigment pozwala utrzymać piękny kolor na długo.
Dodatkowym atutem jest nawilżenie - efekt matu zależy jednak od wybranego koloru.

          Konsystencja jest bardzo treściwa, świetnie rozprowadza się na ustach także za pomocą pędzelka. Zauważyłam pewną zależność, jaśniejsze kolory są bardziej satynowe a ciemniejsze - matowe. Zdecydowanie wystarczy jedna warstwa aby uzyskać zadowalający efekt.
"Zjadają się" całkiem znośnie, nie zostawiają przy tym nieestetycznych dziur. Odbijają się np. na szklance, ale nie ścierają z ust. Pomadkę można w każdej chwili dołożyć, fajnie łączy się także w balsamami ochronnymi.

          Wielkim plusem są także magnetyczne opakowania, dzięki czemu szminka nie otworzy się w torebce czy kosmetyczce. Cena to około 20 złotych, ale można je dostać na promocji.






ZALETY:

- mocna pigmentacja
- wspaniała i treściwa konsystencja
- trwałość
- świetnie nawilża
- znośnie się zjada
- doskonale łączy się z innymi pomadkami
- magnetyczne opakowanie
- super design (złote opakowanie)

          Lubię otaczać się ładnymi przedmiotami i te pomadki do takich należą. Poniżej pokazuję kolorki jakie wybrałam wraz z nazwami i oznaczeniami, jakbyście chciały kupić wybrany kolorek.









          Dajcie znać czy miałyście okazję używać tych pomadek ?


                                                                                           Miłego wieczorku i dobrej nocki :)

poniedziałek, 21 maja 2018

Pharmaceris - specjalny krem natłuszczający - seria E-EMOTOPIC do twarzy i ciała - ratunek dla osób z AZS !

Hej Kochani !

          Coraz bardziej wciąga mnie pisanie postów, najbardziej tych kosmetycznych, ale nie tylko takimi mam zamiar Was męczyć. Ciągle jednak brakuje mi czasu i organizacji dlatego wszystko tak bardzo rozciąga się w czasie.










          Dziś napiszę coś więcej o cudeńku jakie udało mi się odkryć a mianowicie o specjalnym kremie natłuszczającym firmy Pharmaceris seria E-Emotopic. Kupiłam go skuszona okazją w aptece z zamysłem znalezienia ratunku dla mojej skóry, niestety poprzedni krem szybko się przyzwyczaił do mojej cery i zaczął mnie strasznie wysuszać. Krem należy do grupy tych tłustych na bazie oleju konopnego, ma za zadanie pomóc zniwelować pieczenie oraz suchość. Pierwsze wrażenie podobno jest najlepsze, a więc takie było po nałożeniu kremu, twarz wciągnęła jak "gąbka". Kremu pierwszy raz użyłam na noc z racji tego, że jest tłusty nałożyłam małą ilość.

         Pojemność na plus 75 ml, w ulotce napisane jaką ilość kremu aplikować na poszczególne partie ciała. Rozpiska jest stosowana na przykładzie jednej łyżeczki kremu na oczyszczoną skórę twarzy. Możemy nakładać krem także na powieki i nie powoduje on podrażnień w tych okolicach. Nie zawiera sterydów, jest bezzapachowy. Bez parabenów, barwników i substancji zapachowych. Można go stosować także u dzieci od 1 dnia życia.










         Seria E-Emotopic to seria przeznaczona w szczególności dla osób z atopowym zapaleniem skóry. Świetnie sprawdzi się w sytuacjach awaryjnych kiedy nasza skóra potrzebuje natychmiastowego ratunku a także doskonale zda egzamin w codziennym stosowaniu czy też użyty pod makijaż, szybko się wchłania. Krem stosuję już od jakiegoś czasu, cena adekwatna do jakości (27,00 zł) ja kupiłam go w promoacji w aptece DOZ w przecenie za (20,00 zł) zaczęłam używać go na noc jak wcześniej pisałam, ale od kilku dni stosuję także na dzień i świetnie się sprawdza, daje mi to czego oczekiwałam od tych składników. Atopowe zapalenie skóry to bardzo skomplikowane schorzenie, czekam na wizytę u dermatologa, ale już dzwoniłam i pani doktor powiedziała, że krem jest jak najbardziej ok, więc stosuję go sobie i co najlepsze widzę efekty. Skóra jest odżywiona, promienna i bardziej elastyczna.











          Specjalny krem natłuszczający radzi sobie super z suchymi skórkami, od kilku tygodni nie wychodzą mi także "niechciane niespodzianki". Mam tylko nadzieje, że moja skóra nie zrobi mi psikusa i nie przyzwyczai się tak szybko jak do poprzedniego kremu, jaki Wam polecałam. Pamiętajcie też, że to co Wam polecam, nie zawsze musi być dobre dla Was. Każdy z Nas ma inną skórę i inny rodzaj cery. Seria Emotopic jest przeznaczona także dla dzieci, więc jeśli jakieś mamy mnie czytają to może warto zapytać pediatry co sądzą o tym kremie i składzie. Kremu można także używać na inne partie ciała ( u mnie suche kolana i łokcie) działa świetnie i tak kojąco.










          Na początku używałam kremu dwa razy dziennie, tego wymagała moja skóra lub nawet kilka razy dziennie - teraz używam tylko raz dziennie i jestem zadowolona. Od jakiegoś czasu zaczęłam patrzeć na składy kosmetyków (tak wcześniej kupowałam z polecania, jak pewnie większość z Was) teraz staram się wybierać kosmetyki które nie posiadają alkoholu, ponieważ to on jest głównym winowajcą wysuszania mojej skóry, oczywiście nie każdy alkohol robi takie niespodzianki, ale może o rodzajach alkoholu w kosmetykach napiszę Wam oddzielny post. 

SKŁAD KREMU :

- woda oczyszczona 
- emolienty : olej konopny, olej canola, olej parafinowy 
- hialuronian sodu (posiada wyjątkową właściwość wiązania wody)
- glicerol (grupa dobrych alkoholi)
- hydroksyacetofenon (pełni rolę konserwantu)
- ekstrakt z wiciokrzewów (pomaga w procesie kojenia, łagodzenia i wygładzania)

          Trochę dziwnych i trudnych do wymówienia słów się pojawiło u góry, ale co nieco Wam wytłumaczyłam i mam nadzieję, że jest w miarę jasne :)
Teraz coś więcej o emolientach.
Olej konopny odżywia i regeneruje naskórek od środka oraz dodatkowo łagodzi podrażnienia, świąd oraz zaczerwienienia. 
Olej canola mniej znany w przemyśle kosmetycznym, świetnie wspomaga działanie łagodzące podrażnienia oraz co ważne ma naturalne właściwości kojące.
Olej parafinowy jest dodawany do wielu kosmetyków, czytałam że lepiej go unikać, ogólnie olej nie ma żadnej istotniej funkcji nawilżania, natłuszczenia czy łagodzenia. Stosowany jest jako wypełniacz, nadaje kosmetykom gładkość oraz kremową konsystencję. Dodatkowo parafina zostawia na naszej skórze warstwę, która ma chronić naszą cerę przed zagrożeniami, dzięki niej woda nie wyparowuje z naskórka, tworząc barierę ochronną.











          Podsumowując krem nadaję się dla osób z AZS, dla osób które miejscami mają przesuszoną skórę do codziennego stosowania. Pamiętajcie, aby uzyskać zadowalający efekt gładkiej i odżywionej skóry musimy taki krem stosować w miarę regularnie.
Ja zastanawiam się jeszcze nad zakupem innych produktów z serii E-Emotopic, bo opinie są jak najbardziej pozytywne. Myślę, że w aptece można uzyskać próbki tych produktów, więc warto zapytać :)









         Do następnego Kochani!


Zapraszam także na moje konto na INSTAGRAMIE tam będziecie na bieżąco :)

Buziaczki i do następnego! 

Polecany post

Garnier - AQUA BOMB - krem nawilżający

Hej !            Jakiś czas temu pisałam, że podzielę się z Wami opinią na temat kremu nawilżającego od firmy Garnier . Kupiłam go z pole...

Aveline Gross